Prolog

Wszystko miało wyglądać całkiem inaczej. Sama nie wiem, jak do tego doszło. Przecież było już dobrze. Wszystko zaczęło się układać, a teraz co? Jak mam mu spojrzeć w oczy? Ja też tego nie chcę, ale jeśli to jedyne wyjście? Nie. To jest jedyne wyjście, nie ma co się oszukiwać. To, co miało być początkiem, stało się naszym końcem. To nie miało tak być.
Słońce jest takie zimne i odległe. Mur balustrady, na której siedzę, także. Jego piaskowy kolor zbladł w ciągu paru chwil, jeszcze wczoraj był taki wyraźny. Stał się brzydki, zaś biblioteka niegościnna. Jeszcze wczoraj uśmiechał się. Potrafi, choć myślałam, że nie. Życie aż tak go nie zniszczyło, ale od dzisiaj już tego nigdy nie zobaczę. To koniec. Nie ma już radości dla nas, wyczerpaliśmy już tę jej kroplę, która nam przypadała. Tak wiele czasu zmarnowaliśmy na bezsensowne uniki i półprawdy. Mistrzowie okłamywania samych siebie. Byłam głupia, to nie powinno się nigdy wydarzyć. Żałuję tego wszystkiego. Znowu krzywdzę osobę, na której mi zależy. Przecież on mi tego nigdy nie wybaczy. Tym razem to ja jestem bardziej stanowcza, role się odwróciły. Nie chcę tego robić, ale nie mam wyjścia. Musimy doprowadzić to do końca. Dlaczego on tego nie rozumie? Dlaczego zawsze jest takim egoistą? Dlaczego to właśnie my?
Mury biblioteki nadal odbijają jego słowa. Gniew, wręcz nienawiść do wszystkiego, co żyje, przerażenie, sprzeciw, rozpacz i bezradność… Nie potrafię spojrzeć mu już w oczy. Liczę, że zrozumie. Tylko on może to zrobić, wszystko prowadzi nas do tej chwili. Nie możemy być egoistami. Już teraz nie. Zakończenie tego należy do naszych obowiązków. Nieważne, czy tego chcemy czy nie. Ta wojna jest okrutna, a los przewrotny. Po co nam to wszystko było? Gdybym wiedziała wcześniej, nie pozwoliłabym na to. Mógł mnie ostrzec! Byłoby łatwiej. A jeśli w kluczowym momencie zadrży mu ręka? Jeśli już nie potrafi? Przekroczyliśmy pewną granicę, nie możemy już tego cofnąć. Boję się kolejnych dni, boję się rozwiązania. Strach powrócił, a ja nie mam sił. Jak go do tego zmusić? Jest uparty jak osioł, jak się na coś uprze, to nawet ja nie jestem w stanie go przekonać. Co robić?
Chcę być egoistką. Chcę machnąć na to ręką i uciec od odpowiedzialności. Niech inni się martwią, ja mam już tego dość. Ciągle tylko ja i ja. Nie ma innych baranów ofiarnych na tym świecie? To wszystko miało doprowadzić do tej chwili? Chcę z nim być. Jestem szczęśliwa, on był. Jeszcze przed chwilą wolał się zaczepiać niż czytać te kruche papiery. Kilka słów ze starego manuskryptu rozpieprzyło nam całe życie. Dostaliśmy zaledwie moment. Dlaczego? Dlaczego za te parę chwil przyjdzie nam tak drogo zapłacić? To nie jest sprawiedliwe. Płacimy za błędy obcych nam ludzi. Nie możemy sami o sobie zdecydować. To wszystko jest iluzją. Każda chwila naszego szczęścia staje się teraz przeszkodą.
„Nie zrobię tego!” Nie chcę go do tego zmuszać. Wystarczająco dużo ma już na swoich barkach. Chciałabym mu tego oszczędzić, ale nie potrafię. To jedyny sposób. Dobrze o tym wie, więc czemu się łudzi? Czy naprawdę tak go zmieniłam, że jego pewność zniknęła? Może zrozumie. Jest mądry i wie, co jest najważniejsze. Nigdy dotąd się nie wahał. Ufam mu i wiem, że tylko on potrafi to zrobić. Rozum w końcu wygra, zacznie myśleć rozsądnie. W końcu to nasza szansa na zakończenie tego szaleństwa raz na zawsze. Nikt już nigdy nie zostanie obarczony taką odpowiedzialnością, takim cierpieniem, uwolnimy naszych bliskich od tego wszystkiego.
Zdecydowałam się już. Nie mogę być wiecznie egoistką. Tym razem nie ucieknę. Ta wojna pozbawiła nas już zbyt wiele, byśmy mogli czekać aż sama się skończy. Tak już musi być, niczego nie zmienimy. Gdyby istniał inny sposób, znaleźlibyśmy o tym wzmiankę. To musi się tak skończyć, nie będzie powtórki. Nie tym razem. Nie pozwolę na to.
Tylko jak go przekonać? Wiem, że cierpi. Nareszcie odnalazł spokój i znów został mu odebrany. Od niego wiele zależy, tylko jemu mogę zawierzyć swój los. Uczucia muszą zejść na boczny plan. Muszę go odsunąć, to i tak będzie dla niego trudne. Nie chcę mu tego bardziej utrudniać. Nasz sen nie potrwał długo. Byłam idiotką, wierząc, że to może się udać. Nie mogę go jednak okłamać, że to nic nie znaczy. Nie potrafię, a on nie uwierzy i jeszcze mi się oberwie. Jesteśmy dorośli, mamy swoje rozumy i w ten sposób należy to rozwiązać. Racjonalne argumenty w końcu do niego dotrą. Tylko spokój może nas uratować. Zabawne, bo dla nas nie ma już ratunku. Wszystko zostało już zaplanowane. Pozostało jedynie zadanie do wykonania. To zawsze było tylko zadanie.
Otarłam pośpiesznie łzy z twarzy, gdy usłyszałam jego kroki. Dziś to ja jestem tą silniejszą, muszę go do tego przekonać. Nie chcę, żeby widział, że płaczę z jego powodu. To, co powiedział, to nic więcej jak tylko wybuch gniewu na los i bezsilności. Tym razem jest bezsilny mimo swej siły i potęgi. Dzisiaj to ja postawię go na nogi. Muszę, dla naszego wspólnego dobra.
Nie przekroczył progu balkonu, jakby był uwięziony w budynku. Przez chwilę błądził spojrzeniem po widoku gór i doliny, chciał odwlec w czasie starcie z rzeczywistością. Nigdy wcześniej nie był tak bezbronny. Nic go tak nie przydusiło, a przecież przeżył tak wiele. Nie był tak zdezorientowany nawet, gdy cała prawda wyszła na jaw. Był bezsilny wobec losu, a ja mimo chęci nie potrafiłam tego wykorzystać. Tamtej suki już nie ma. Odeszła bezpowrotnie wraz z moim powrotem do domu.
Zeskoczyłam z muru i podeszłam do niego powolnym krokiem. Patrzyliśmy w sobie w oczy. Byliśmy dwojgiem zniszczonych ludzi, marionetkami w wojnie przeciwko Milenijnemu, pionkami, o których zapomną, gdy nasi bliscy umrą. Tusz w kronikarskich księgach nie zapisze naszych imion, a jednak to do nas należy ostatni akt tej marnej sztuki.
– Nic nie mów – szepnął.
Po chwili znalazłam się w jego ramionach. Przymknęłam powieki i odprężyłam się. Tu czułam się bezpiecznie, mogłam odpocząć. Nie myślałam o tym, że niedługo opuszczę je na zawsze, bo przed przeznaczeniem nie ma ucieczki…

***

Laurie: Powróciłam. Zaczynamy z nowym składem…
Lavi: Ze starym też.
Laurie: Nie da się ukryć. Co ty tu robisz?
Lavi: Pomagam.
Laurie: Aha, mniejsza o zająca. Po miesiącu milczenia ruszamy z dalszą częścią historii Vivian.
Vivian: W końcu. Już pewnie wszyscy zapomnieli i pojawi się jeden komentarz. Będziesz miała swój wielki powrót.
Laurie: Przestań narzekać. Na temat tego, co tu będzie, nie będę mówić, wszystko znajdziecie w Menu. Bohaterowie są w budowie, będą się pojawiać wraz ze swoim debiutem, jeśli chodzi o nowych, starych uzupełnię w najbliższym czasie. Na razie widzimy się w piątki.
Lavi: Tylko raz w tygodniu?
Laurie: A co ty byś chciał? Raz w tygodniu to wystarczająco. Nie narzekaj.
Lavi: No dobra, ale pewnie kilka osób aż łaknie AL.
Laurie: Raz w tygodniu w piątek. Koniec dyskusji, rudzielcu.
Lavi: Tak jest.
Laurie: Za tydzień pierwszy rozdział. Gdyby były jakieś problemy ze stroną, dajcie znać. To się może zdarzyć, aczkolwiek mam nadzieję, że nie. Pozdrawiamy i do zobaczenia.

7 thoughts on “Prolog

  1. *o* <—- I na tym właściwie mogłabym zakończyć swój komentarz, ale że udało mi się wskrzesić trochę siły po wczorajszych odpałach z przyjaciółką (Zapamiętać. Jak wybierasz się nad staw zabierz kąpielówki lub ciuchy na zmianę, bo zawsze skończy się to pływaniem w ciuchach -.-")
    Zaczyna się tajemniczo. Awww~! Zobaczysz, że to będzie WIELKI POWRÓT! Odkąd tylko zakończyła się CJzN z niecierpliwością czekałam na AL! *^* I oto jest! Wreszcie!
    No czego chcieć więcej? A, no tak, popierając zająca, chyba jeszcze tylko dwóch rozdziałów w tygodniu i znajdę się w raju~ x"D
    Nie przedłużając, bo mam jeszcze zaległości na Córce Szefa. Jak już wspomniałam zaczyna się tajemniczo, ale to tylko sprawie, że jeszcze bardziej nie mogę się doczekać dalszej części. Mam nadzieję, że będzie jak mówi zając i stary skład również co nieco pokaże😉
    Pozdrawiam :3

  2. fanka12 pisze:

    hip hip hura hura huuuuuura nareszcie wielki powrót LAURI z AL :))))))))))) to pierwszy i ostatni mój komentarz he he he wiesz dlaczego :))))

  3. Katsumi pisze:

    Jest! Już jest! Od kilku dni zniecierpliwiona klikałam w zakładkę z CJzN i oczekiwałam. I doczekałam się. Cóż miałam nadzieję, że wpadniesz w prologu z jakąś niesamowitą akcją, ale zaczynamy spokojnie, więc okej (ostatnio jakoś nienaturalnie jestem spragniona akcji).
    Niecierpliwi czekam na pierwszy. Cieszę się, że już wróciłaś.

  4. szaroket pisze:

    Bardzo się cieszę, że wróciła Vivian oraz jej losy, ponieważ bardzo lubię tę bohaterkę (prócz momentów, gdy trochę się nad sobą użala). Będę czekać z niecierpliwością na pierwszy rozdział, ponieważ zakończenie prologu mnie bardzo zainteresowało.
    Powodzenia w pisaniu.

  5. seitoshi pisze:

    Powiem Ci Laurie, że masz niesamowite wczucie czasu! Akurat dzisiaj, po tygodniu choroby i odcięcia od komputera, mogłam wejść na komputer. Tak więc ciszę się niezmiernie z powrotu Vivian! Co tu dużo gadać? Tajemniczo i zajebiście jak zawsze. Pochłonęłam prolog w mgnieniu oka i będę czkać na rozdziały. Niestety, są wakacje. W poniedziałek jadę do rodziny w drugiej części Polski i obawiam się że dwa rozdziały mi przepadną… ale nadrobię wszystko po powrocie!
    Pozdrawiam.

  6. yuukikurama pisze:

    Zaczęło się tajemniczo, tak jak się tego spodziewałam. Prologiem jestem oczywiście zachwycona. Niestety nie będę w stanie przeczytać rozdziału pierwszego zaraz po dodaniu, ze względu na wyjazd w góry. Mówi się trudno.
    Cóż, weny życzę i pozdrawiam. Bye!

  7. Stwórca Wdów pisze:

    Yeeeeeee. Comeback~~

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s