Zazdrosny rudzielec

+18, żeby nie było, że nie ostrzegałam:)

Zaproszenia na bal sylwestrowy zmieniły plany większości mieszkańców Czarnego Zakonu. Hrabia Directa, zwolennik Zakonu, chciał w ten sposób podziękować egzorcystom za ich codzienny trud. Oczywiście nie wszyscy mogli uczestniczyć w wydarzeniu, część egzorcystów było na różnych misjach, a niektórzy oznajmili, że nigdzie się nie wybierają.
Podekscytowanie Hikari trochę opadło po drobnej sprzeczce z Lavim, ale nie zamierzała odpuścić balu. Wręcz przeciwnie, miała zamiar dobrze się bawić i utrzeć nosa rudemu kronikarzowi, któremu się wydaje, że wie wszystko.
Z łatwością wtopiła się w otoczenie, doskonale pamiętając zasady panujące w wyższych sferach. Przy tym wyglądała naprawdę pięknie w bordowej sukni z mnóstwem koronek i gorsetem, upiętych włosach i delikatnym makijażu. Nie jak nastolatka, lecz dojrzała kobieta. Zwracała uwagę mężczyzn zgromadzonych na sali, zabawiali ją tańcem i rozmową. Przy okazji ignorowała Laviego, nie dając mu okazji do zaczepienia jej czy poproszenia do tańca.
Rudzielec odpuścił po którejś nieudanej próbie zwrócenia na siebie uwagi. W ogóle nie rozumiał, o co dziewczynie chodzi, przecież niczego nie zrobił, przez co mogła być obrażona, a zupełnie nie zwracała na niego uwagi. Siedział gdzieś pod ścianą i obserwował ją tańczącą, rozmawiającą i śmiejącą się. Powoli zaczynał czuć wściekłość na sytuację, bo powinni tę noc spędzić razem, a nie ona bawiąca się z obcymi, a on gdzieś w kącie jak porzucona zabawka. Tak nie powinno być. Tylko, że przywalenie mężczyźnie, który właśnie zabawia jego Hikari rozmową, nie rozwiąże problemu, a tylko stworzy kolejny.
– Coś nie w sosie jesteś, Lavi – usłyszał w pewnym momencie.
Obok niego przystanął Andreas, który niedawno dołączył do Zakonu. Brązowe oczy pogodnego bruneta przyglądały się uważnie młodemu kronikarzowi, który westchnął ciężko.
– Aż tak widać?
– Zwykle wszędzie cię pełno. Poza tym Hikari nie bawi się z tobą.
– Najwyraźniej się jej znudziłem.
Andreas spojrzał na tańczącą z Krorym Kiri. W jej zielonych oczach pojawiły się iskierki szczęścia.
– Może Hikari próbuje ci coś uświadomić swoim zachowaniem – powiedział z zastanowieniem. – Kobiety lubią być adorowane, a na tej sali wielu jest mężczyzn, którzy zabiegają o jej uwagę.
– Nie pomagasz.
– Jak na moje, to po prostu jesteś zazdrosny i ona doskonale o tym wie. Dlatego to robi.
– Znawca kobiet się znalazł – mruknął rudzielec.
– Już nic nie mówię.
Po chwili Lavi na powrót został sam, a Hikari tymczasem zmieniła partnera i wirowała w walcu w ramionach Allena. O czymś rozmawiali, Kiri zaśmiała się, ale byli zbyt daleko, żeby mógł usłyszeć, co mówią.
Znowu się zaśmiała, uśmiechając się pięknie do Walkera, a rudzielca mało szlag nie trafił. Tego było dla niego za wiele. Wstał ze swojego miejsca i ruszył w stronę tańczącej pary. Złapał Allena za ramię.
– Odbijany – orzekł.
Białowłosy uśmiechnął się do Hikari, życzył im miłej zabawy i odpuścił, nie zamierzając mieszać się w ich sprawy. To było niepotrzebne.
– Czym zasłużyłam sobie na przerwanie tańca z Allenem? – zapytała Kiri.
– Jeszcze się pytasz? Cały wieczór ze mną pogrywasz. Co ja ci zrobiłem, co?
– Powinieneś się domyśleć – odparła.
– Kobiety… – westchnął. – Chodź, idziemy stąd.
– Dokąd?
– Gdzieś, gdzie będziemy sami, bo oszaleję przez ciebie, jeśli jeszcze jakiś mężczyzna na tej sali na ciebie spojrzy.
Pociągnął ją za sobą i wyszedł z sali, kierując się na górę. Na schodach było dużo ciszej, więc słyszeli własne, przytłumione kroki na dywanie. Lavi zaprowadził dziewczynę do sypialni, nie kłopotał się świeceniem światła i pocałował ją, przyciągając mocno do siebie.
– Chcę cię tu i teraz – szepnął. – Nieważne jest wybicie północy, sztuczne ognie czy noworoczny szampan.
– Lavi… – szepnęła.
– Jeśli nie chcesz, zrozumiem, ale nie rób mi tego więcej. Nie każ mi obserwować, jak inni się do ciebie ślinią.
Pocałowała go w odpowiedzi, uśmiechając się. Nieważna była sprzeczna, nieważny był bal. Istniał tylko ten jeden zazdrosny rudzielec całujący ją z pasją i oddaniem. Niczego więcej nie chciała.
Nie przerywając pocałunków, wziął ją na ręce i zaniósł do łóżka. Ułożył ją delikatnie, pozwalając, aby zrzuciła z jego ramion marynarkę i koszulę. Sam odnalazł wiązanie gorsetu, niecierpliwie pozbywał się wszystkich zaczepek sukni, które tylko przeszkadzały. Po chwili bordowy materiał z szelestem opadł na podłogę.
Usta i dłonie Laviego powoli penetrowały ciało Hikari, która wplotła palce w jego włosy. Skupiła się na odczuwaniu, jednocześnie czując, jak jej myśli rozbiegają się. Nie wstydziła się przed nim swojego ciała, to uczucia rozpłynęło się w rozkoszy i podnieceniu.
Lavi szybko pozbawił ją reszty garderoby, pomógł jej z paskiem własnych spodni, gdy szarpała się z nim, bezskutecznie próbując go rozpiąć. Uśmiechnął się i pocałował ją w czoło.
– Spokojnie – szepnął. – Poprowadzę cię.
Pocałunkiem obiecał przyjemność. Hikari pchnęła w jego stronę biodra, nie mogąc już znieść podniecenia i żaru, który rozpalał każdy kawałeczek jej ciała. Rudzielec stłumił chichot, doskonale wiedział, co się za chwilę stanie. Nie śpieszył się, choć nie potrafił zebrać myśli przez tę czerwonowłosą dziewczynę z mgłą pożądania w zielonych oczach. Ujął jej twarz w dłonie i znów pocałował.
– Kocham cię – wyszeptał. – Szaleję za tobą, Mgiełko.
Zagryzła wargę, tłumiąc okrzyk bólu. Delikatne pieszczoty Laviego szybko odegnały ból, zostało tylko pożądanie zamienione w rozkosz. Byli jednym przez kilka chwil, które wydawały się wiecznością.
Ułożył się obok niej, uspokajając oddech. Obserwował ją w świetle gwiazd zza okna, palcem kreślił jakieś wzory na jej zarumienionym policzku.
Spojrzała na niego i uśmiechnęła się uroczo. W tym momencie niebo za oknem rozświetliło się światłem sztucznych ogni.
– Przyszedł Nowy Rok – szepnęła.
– Chcesz pooglądać? – wskazał okno.
Kiwnęła głową. Pomógł jej wstać i podeszli do parapetu, nie przejmując się swoją nagością. Hikari nie wstydziła się siebie przed ukochanym mężczyzną, który objął ją troskliwie i oparł brodę na jej ramieniu. W milczeniu obserwowali spektakl na niebie.
– Oby nowy rok był lepszy od poprzedniego – szepnęła Hikari.
– Szczęśliwszy – dodał Lavi. – Z tobą na pewno.
– Nie zauważą naszej nieobecności?
– Nie, są zbyt zajęci zabawą. Chcesz wrócić na dół?
– Nie, chcę zostać z tobą.
Obrócił ją do siebie i pocałował. Czuł, że nie obchodzi go, co przyniesie nowy rok, dopóki ona jest obok. Chciałby, by była tu na zawsze.

***

Lavi: Szczęśliwego Nowego Roku!
Vivian: Ty już coś piłeś?
Lavi: Nie.
Vivian: Akurat. Miało być coś innego, ale Laur się splątała i tamten pomysł został odrzucony.
Laurie: Wykorzysta się następnym razem, a o Lavim i Hikari jest mało, więc dlaczego nie? Zwłaszcza, że są lubianą parą.
Vivian: I obecnie jedyną w całym opowiadaniu.
Hikari: Czujesz się zazdrosna?
Vivian: Ani trochę, ale dość gadania. Z okazji nadchodzącego Nowego Roku życzymy Wam, naszym drogim czytelnikom zdrowia, szczęścia, udanych kolejnych dwunastu miesięcy, spełnienia wszystkich postanowień i wszystkiego, czego tylko pragniecie.
Lavi: A dzisiaj, w Sylwestra szampańskiej zabawy w gronie najlepszych przyjaciół tak, abyście na długo zapamiętali tę noc.
Hikari: Wracamy 9 stycznia z kolejnymi rozdziałami. Zostańcie z nami również w przyszłym roku.
Laurie: Bawcie się dobrze i do następnego.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s