Zdejmij ze mnie winy Tylko tego chcę Zanim w nieistnienie, Jak do śmieci wrzucisz mnie…

Droga ciągnęła się w nieskończoność. Dookoła góry, skały, rzadka roślinność, ale też doliny i zabudowania w punktach kontrolnych. Powietrze było coraz rzadsze i zimniejsze, im dalej. Ponad dwa tysiące metrów nad poziomem morza robiło swoje. W niektórych miejscach leżały połacie śniegu, choć była już wiosna. Tu jednak prawa natury rządziły się trochę inaczej i człowiek musiał się do tego dostosować. W zamian miał możliwość podziwiania zapierających dech w piersiach widoków, które nie były codziennością. To wszystko oferowała Gruzińska Droga Wojenna – długa na dwieście osiem kilometrów przeprawa przez Wielki Kaukaz łącząca Władykaukaz na północy i Tbilisi na południu. Czytaj dalej

Yume yaburete hane chigirete Muzan ga hito no saga deshou Yume hitohira hane sorezore no Saigo ga aru no ne saigo wo miteita

Noc była ciepła i spokojna. Na niebie nie było ani jednej chmurki, księżyc oświetlał ziemię, było widać gwiazdy mimo wielu latarni. Wydawało się, że Moskwa zasnęła już snem sprawiedliwych po wszystkich wieczornych szaleństwach i trwa spokój. Zmęczeni codzienną, ciężką pracą ludzie leżeli w objęciach Morfeusza, ulicznicy schodzili już do swych kryjówek po skończonych interesach, nawet nocne zwierzęta skończyły żerować.
To był moment, kiedy łowca może spokojnie zasadzić się na swą ofiarę. Nikt bowiem nie zwraca na niego uwagi. Przemyka niezauważony wśród cieni nocy w absolutnej ciszy niezakłócanej nawet przez wiatr. Uderza niespodziewanie, po czym spokojnie wraca i świat dookoła wygląda, jakby nic się nie wydarzyło. Czytaj dalej

Zawieszenie!

Dobrze widzicie, zawieszam publikowanie kolejnych rozdziałów na blogach. W tej chwili jeszcze nie wiem, czy tylko na jeden tydzień czy do końca maja. To się okaże w ciągu najbliższych dni.
Nie wiem, czy ktoś z Was to zauważył, ale jakość ostatnich rozdziałów powoli zaczyna sięgać poniżej normy. Nie służy mi pisanie z tygodnia na tydzień, a niestety ostatnio tak to wygląda i staje się to smutnym obowiązkiem, a nie przyjemnością. To zaś odbija się na treści. Tak być nie może i stąd decyzja o zawieszeniu.
Nie znikam jednak całkowicie. Cały czas pracuje nad nowymi tekstami, lecz wolniej niż dotychczas i rzeczywiście to działa. Mam nadzieję, że uda mi się rozwiązać problem bez konieczności dłuższego milczenia.
Za przykładem Cleo M. Cullen i Aktiny podzielę się z Wami kilkoma planami i pomysłami, które chciałabym wprowadzić w ciągu najbliższych miesięcy w życie.
1. 20 maja w ramach antologii „Wszystkie przypadki wrogich Prima Aprilis” Aktiny zostanie opublikowany one-shot „Nasz Prima Aprilis” z całkiem nowymi bohaterami.
2. Powyższy one-shot zainspirował mnie do całkiem nowej, autorskiej opowieści. Nie ma jeszcze tytułu, nie wiem też, jakiej objętości będzie całość. Początkowy zamysł, prolog i kawałek pierwszego rozdziału są już spisane. W zamyśle ma być to mafijny kryminał z małym wątkiem romantycznym, ale nie ma jeszcze stałych ram, więc wszystko przede mną.
3. „Niech sprawiedliwości stanie się zadość” – one-shot z bohaterami „Naszego Prima Aprilis” osadzony w realiach pewnej historii.
4. Mam sporo nieopublikowanych wcześniej tekstów, które muszę przejrzeć i zobaczyć, czy się do czegoś nadają. W ramach wakacji chciałabym, aby te lepsze ujrzały światło dzienne. Tu powstaje pytanie, bo mam na to dwa pomysły. Pierwszy polegałby na tym, że codziennie (lub w większych okresach czasu w zależności od tego, ile będę miała tekstów) wrzucałabym jeden na deviantArta. Drugi na tym, abyście Wy wybierali z tygodnia na tydzień tekst do opublikowania. Polegałoby to na tym, że tydzień przed opublikowaniem wrzucałabym 3 zapowiedzi i ta, która cieszyłaby się największym zainteresowaniem, zostałaby opublikowana. Co Wy o tym sądzicie?
5. Kończę publikowaną w Nowym Olimpie „Egzekutorkę” i zastanawiam się nad nowym opowiadaniem do tego e-zinu. Może jest coś, o czym chcielibyście przeczytać?
6. Jeśli chodzi o blogi, to powoli zbliżam się do końca „Córki Szefa”. Myślę, że zostałoby ok. 30 rozdziałów, nie więcej. „Anioł Lucyfera” i Corrie jeszcze trochę potrwają. Na ten moment jednak zastanawiam się nad zmniejszeniem częstotliwości notek na wszystkich bądź rozłożyć to według skali zainteresowania.
Nie są to wszystkie pomysły i myśli krążące mi po głowie, ale na razie resztę zmilczę. Mam nadzieję, że zrozumiecie moją decyzję, ale naprawdę nie chcę zamieniać czegoś, co kocham na coś, co muszę zrobić, bo nie o to przecież chodzi. Miło byłoby poznać opinię o przedstawionych powyżej pomysłach. Będą to cenne spostrzeżenia.
Pozdrawiam

To my, silni chociaż słabi To my, mrok i światło w nas To my, odnajdziemy siebie, bo W życia moc wierzę wciąż

Pocałunek był długi i namiętny, lecz również pełny słodyczy. Mrowiło ją od niego całe ciało, miejsca, po których przejechały jego palce pokryły się gęsią skórką. Niemal drżała od tej rozkoszy, choć to był dopiero początek.
Odsunął się od niej i uśmiechnął łobuzersko. Patrzyła w jego złote, pełne rozbawienia oczy i nie potrafiła się odezwać. Słowa nie mogły opisać tego, co czuła. Tylko wszystko by zepsuły.
– Na pewno tego chcesz? – zapytał.
– Kocham cię. Czy to niewystarczający argument? – odparła.
– Nie będzie już odwrotu.
– Daj mi to. Chcę. Pragnę ciebie, Joido. Czytaj dalej

I had to fall, to lose it all, but in the end it doesn’t even matter.

Odchyliła się po raz kolejny. Nie sądziła, że Jack jest aż tak dobry. Jego możliwości dalece przewyższały normalnych ludzi, bez problemu dotrzymywał jej kroku i walka na noże stała się naprawdę zacięta ledwo po kilku ruchach.
Jack wykorzystał jej unik, żeby kopniakiem wytrącić ją z równowagi. Uderzyła plecami o podłogę, wypuszczając powietrze z płuc. Nie pozwoliła mu jednak na przejęcie kontroli nad walką. Celnym kopniakiem posłała go na ścianę i podniosła się, od razu atakując. Był na to przygotowany, zrobił tylko minimalny unik i zaatakował, nim jeszcze zdążyła się wycofać. Zamiast jednak zranić ją nożem, uderzył dziewczynę w splot słoneczny. To ją skutecznie unieszkodliwiło na czas potrzebny mu, aby ją rozbroić i spętać. Walka była skończona. Czytaj dalej

It’s in your eyes, what’s on your mind I see the truth that you’ve buried inside It’s in your eyes, what’s on your mind There is no mercy, just anger I find

Przebudziła się, gdy pociąg zwolnił. Długa jazda do Petersburga wreszcie miała swój koniec i choć przedział pierwszej klasy był bardzo wygodny, miała już dość tej podróży. Może to kwestia niepokoju, który czuła od momentu wyjazdu z Wilna, a może koszmarów, które nawiedzały ją, gdy tylko udało jej się zasnąć. Miała złe przeczucia co do tej misji. Bardzo złe.
Mimo później pory stacja była zatłoczona. Cóż, Petersburg był dużo większym miastem niż Wilno i rządził się innymi prawami. Tu nawet atmosfera była inna, choć z łatwością wyczuła smród kilku przeciętnych demonów, wampirów i wiedźmy. Ta ostatnia stanowiła ich cel, a skoro ją czuła, ten cały Jack jeszcze na nią czekał. Przynajmniej nie będzie musiała za nim sprzątać. Czytaj dalej

On that day when you need your brothers and sisters to care, I’ll be right here. Citizen soldiers holding the light for the ones that we guide from the dark of despair. Standing on guard for the ones that we sheltered, We’ll always be ready because we will always be there.

Cisza była niespotykana jak na duże miasto. Nawet tak późno po zachodzie słońca powinno żyć, półświatek nie sypiał w nocy, załatwiając swoje ciemne interesy, gospody pracowały pełne gości, każdy, kto pragnął rozkoszy, otrzymywał ją. Miasto zwykle zasypiało tuż przed świtem pijane, zadowolone i spełnione.
Nie Wilno. Tu ciszę przerywały jedynie patrole i zbłąkane zwierzęta. Godzina policyjna, reperkusje zrobiły swoje. Nikt o zdrowych zmysłach nie pchał się na ulice, trwały czystki. To nie było dobre miejsce do życia w tej chwili. Wystarczyłoby jedno słowo, a konsekwencje byłyby dość tragiczne. Nawet podróżni nie byli zbyt bezpieczni i od razu informowano ich o zasadach tu panujących. Głupotą byłoby je złamać. Czytaj dalej